Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Naukowe PWN. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Naukowe PWN. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 4 listopada 2018

Podsumowanie października 2018

 




1."Burka w Nepalu nazywa się Sari" Edyta Stępczak, Znak Literanova

Nepal wydaje się dla Polaków tak odległy i nieznajomy jak co najmniej dzikie odmęty puszczy. Ktoś coś słyszał, ktoś coś wie, ale właściwie to ograniczamy się do informacji o kolejnych szczytach zdobytych przez naszych rodaków w tym tajemniczym kraju. Dzięki reportażowi Edyty Stępczak jestem świadoma, zatrwożona i jednocześnie wdzięczna, że żyję w kraju, w którym najgorsze, co może mnie spotkać, gdy mam odmienne zdanie od ogółu jest to, że nikt mnie nie wysłucha. Nepalskie kobiety nie mogą tego powiedzieć. W Nepalu za nieposłuszeństwo płaci się życiem. KLIK
Przeczytana w ramach współpracy z wydawnictwem

 




2. "Prywatne życie łąki" John Lewis-Stempel, Wydawnictwo Poznańskie

Uwielbiam książki przyrodnicze i co jakiś czas sięgam po kolejne. Tym razem miałam okazję wysłuchać audiobooka. Krystyna Czubówna wprowadza nas w klimat jak z dzieciństwa. Kto nie kojarzy tych specyficznych dokumentów przyrodniczych? Słuchało mi się przyjemnie, chociaż kilka razy odczuwałam pewien zgrzyt, kiedy tekst nie pokrywał się z tonem, jakim były wypowiadane słowa. Rozmarzony głos opisujący zabijanie zwierząt to dla mnie jednak za dużo.
Audiobook





3. "Latający cyrk fizyki" Jearl Walker, Wydawnictwo Naukowe PWN

Moja przygoda z fizyką w szkole skończyła się, ledwo się zaczęła. Nigdy nie miałam dobrego nauczyciela, więc fizyka była dla mnie przedmiotem, którego trzeba się nauczyć, a potem zapomnieć. Tym bardziej ten tytuł zwrócił moją uwagę, bo Jearl Walker obiecuje na okładce, że wyjaśni, jak działa świat i udowodni, że fizyka może być zabawna. Rzeczywiście dużo radości sprawiło mi przeglądanie książki i znajdowanie kolejnych ciekawych zagadnień. Walker nie zasypuje nas wzorami i regułkami, ale tłumaczy dość prostym językiem, jak to się dzieje, że można położyć się na łożu z gwoździ i nie zrobić sobie krzywdy, po co były niektórym dinozaurom kamienie w żołądku lub czy można umrzeć od sikania na tory. Myślicie, że nie można? Sprawdźcie! KLIK
Przeczytana w ramach współpracy z wydawnictwem
 


4. "Zakładnik" Przemysław Borkowski, Wydawnictwo Czwarta Strona

Dziwnym zbiegiem okoliczności najpierw przeczytałam drugi tom. Można o nim poczytać TU. A pierwszy tom w formie audiobooka niedawno wysłuchałam i jestem zachwycona! "Niedobry pasterz" podobał mi się, ale nie aż tak jak "Zakładnik". Myślę, że dobrze dobrany lektor zrobił ogromną robotę, bo książka wydała mi się przezabawna, a ironizowanie bohatera mocno mnie ubawiło. Historia była bardzo ciekawa i mimo tego, że czasem ciężko mi się skupić na słuchaniu ciągłego tekstu, przy tej powieści nie miałam żadnego problemu. Książka budziła we mnie takie same emocje, a może nawet większe, jak wersja papierowa. Czekam na trzeci tom! I zabieram się za kolejne audiobooki! 
Audiobook


5. "Obsesja" Katarzyna Berenika Miszczuk, Wydawnictwo WAB

To już któraś moja książka pani Miszczuk i muszę wam powiedzieć, że lubię je. Są idealne do wypoczynku, przyjemne historie, szybko się je czyta, pozwalają odpocząć głowie. Jestem pewna, że to nie będzie ostatnia! KLIK
Przeczytana w ramach współpracy z wydawnictwem



6."Zabójczy mróz" Louise Penny, Wydawnictwo Poradnia K

Zabójczy mróz to drugi tom z serii o szefie wydziału zabójstw Armandzie Gamache. O pierwszej pisałam TU. Klimat książki pozostaje ten sam, małe miasteczko i mieszkańcy, którzy wiedzą o sobie wszystko. Zmienia się jednak minimalnie styl pisania autorki, miałam wrażenie, że się rozluźnia, pozwala sobie na mocniejsze żarty i bardziej swobodną narrację, ale to wszystko zdecydowanie pomaga opowieści. KLIK
Przeczytana w ramach współpracy z wydawnictwem


7. "Lissy" Luca D'Andrea, Wydawnictwo WAB

„Lissy” to powieść odświeżająca. Przyznam szczerze, że dawno nie czytałam czegoś tak dziwnego, ale zarazem tak intrygującego. To powieść, która was przeżuwa i wypluwa na koniec, by pozostawić kompletnie zagubionym. Czy polecam? Naprawdę nie wiem, chyba musicie przekonać się sami ;) Przyznajcie, nie kusi was, by dowiedzieć się, kim jest Lissy? KLIK
Ze zbiorów własnych





środa, 17 października 2018

Książkowe komeraże #45 Latający cyrk fizyki

"Latający cyrk fizyki" Jearl Walker, Wydawnictwo Naukowe PWN

Moja przygoda z fizyką w szkole skończyła się, ledwo się zaczęła. Nigdy nie miałam dobrego nauczyciela, więc fizyka była dla mnie przedmiotem, którego trzeba się nauczyć, a potem zapomnieć. Tym bardziej ten tytuł zwrócił moją uwagę, bo Jearl Walker obiecuje na okładce, że wyjaśni, jak działa świat i udowodni, że fizyka może być zabawna. Rzeczywiście dużo radości sprawiło mi przeglądanie książki i znajdowanie kolejnych ciekawych zagadnień. Walker nie zasypuje nas wzorami i regułkami, ale tłumaczy dość prostym językiem, jak to się dzieje, że można położyć się na łożu z gwoździ i nie zrobić sobie krzywdy, po co były niektórym dinozaurom kamienie w żołądku lub czy można umrzeć od sikania na tory. Myślicie, że nie można? Sprawdźcie!




Książka dzieli się na 7 rozdziałów, a każdy rozdział to kilkadziesiąt dociekliwych pytań i odpowiedzi. Tematy są i poważne, i lekkie. Dowiemy się, dlaczego kolejki górskie wywołują u niektórych tyle wrażeń, ale autor podzieli się również informacją, dlaczego dwie wieże World Trade Centre ostatecznie się zawaliły. Same pytania są fascynujące, a autor dodatkowo przeplata odpowiedzi krótkimi "z życia wziętymi" historiami, w których główną rolę pełni fizyka. Podczas czytania okazało się, że kilka spraw jest dla mnie jasnych jak np. właściwości odtłuszczające ziemniaka, podczas gdy inne to dla mnie kompletna czarna magia, ale teraz dzięki cyrkowi wiem już więcej.

To nie jest książka do przeczytania od deski do deski, ale do przeglądania i wyszukiwania ciekawostek. Zamierzam położyć ją u siebie w mieszkaniu gdzieś na wierzchu, tak by zaintrygować gości, by sięgnęli i na chybił trafił znaleźli własne odkrycie (dzięki któremu będą mogli brylować w towarzystwie!).




Ja jestem z fizyką na bakier, ale gdyby moi nauczyciele w przeszłości byli, choć w 1/2 tak kreatywni, jak autor Latającego cyrku fizyki, to kto wie? Może moja kariera potoczyłaby się inaczej? A tak już na sam koniec powiem wam, że myślę, że Sheldon Cooper czytałby Latający cyrk fizyki ;)


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu: