Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura faktu. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 31 stycznia 2021
Badziewne recenzje #163 Psychiatrzy
"Psychiatrzy" Ewa Pągowska, Wydawnictwo Znak
Coraz więcej mówi się o terapii, psychologach i psychiatrach. Od pewnego czasu zmienia się narracja, chociaż wiele mitów wciąż krąży wokół nas. Ja sama byłam jeszcze do niedawna przekonana, że leczenie elektrowstrząsami to tortury sprzed kilkudziesięciu lat i nikt już tego nie robi. Tymczasem dzięki tej książce dowiedziałam się, że tę metodę stosuje się w XXI wieku, ale nie ma ona nic wspólnego z przerażającymi obrazkami, które widujemy w filmach.
Naprawdę sporo się dowiedziałam. Szybko się tę książkę czyta, dzięki formie rozmowy, chociaż mam wrażenie, że po pewnych tematach tylko się prześlizguje. Brakuje w niej informacji o przeszłości tej dziedziny, ale w tym pomoże "Czarna owca medycyny". Polecam traktować te dwie książki jako zestaw, bo jedna idealnie uzupełnia drugą.
Na koniec dodam jeszcze: czytajmy takie książki, żeby rozumieć więcej!
niedziela, 6 września 2020
Badziewne recenzje #148 Łowca nastolatek
"Łowca nastolatek" Mikołaj Podolski, Wydawnictwo W.A.B
Sprawa Zatoki Sztuki ciągnie się już od lat. Reportaże, artykuły, ostatnio głośny film. Ja nie śledziłam bacznie informacji na ten temat, znałam tylko istotę dochodzenia i cieszę się, że uzupełniłam swoją wiedzę przy pomocy w miarę (mam nadzieję) obiektywnego reportażu.
Nie chcę tutaj opisywać samej historii Krystka i przestępstw, których się dopuścił, bo przypadek jest wstrząsający i wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Chciałabym opowiedzieć trochę o samej książce i o sposobie, w jaki jest napisana.
Nie dostajemy tylko końcowego efektu lat pracy, w postaci rozwiązanej sprawy. Mikołaj Podolski przedstawia nam swoje dziennikarskie śledztwo krok po kroku. Opowiada, z kim rozmawiał, gdzie był, co napisał i jakie kłopoty go przez to spotkały. Cytuje nie tylko bezpośrednie dialogi, ale też rozmowy telefoniczne, SMS-y, wiadomości na komunikatorach. Możemy przebyć tę drogę razem z nim jeszcze raz: frustracje, bezsilność, nieuzasadnione akty oskarżenia i brak sprawiedliwości.
Historia opisana jest łatwym do przyswojenia językiem. Niektóre rozmowy, czy wydarzenia przedstawione są w fabularyzowany sposób. Taki zabieg na pewno pomaga czytelnikowi wyobrazić je sobie. Mikołaj Podolski nie używa skomplikowanych prawniczych sformułowań, ale jeśli tylko może przytoczyć jakiś fakt, to nie boi się wprowadzać do tekstu dat, nazwisk i nazw konkretnych instytucji.
Nie podobało mi się to, że w kilku momentach miałam poczucie braku bezstronności. Tak jakby autor z góry założył pewną tezę i starał się ją udowodnić, zamiast szukać obiektywnego wyjaśnienia. Wydaje mi się jednak, że to nie była kwestia złej intencji, a być może niezbyt fortunnego sformułowania myśli na papierze. Jak by na to nie patrzeć, determinacja do doprowadzenia przestępców przed oblicze sądu, musiała być ogromna.
Postępowanie w przypadku "Łowcy nastolatek" to sprawa z naszego podwórka. Początkowa nieuchwytność winowajcy mimo wielu zeznań i dowodów wydaje się czymś niewiarygodnym, na miarę gangsterskiego filmu. Cieszy mnie, że w 2020 roku dziennikarstwo to jednak nie tylko tabloidy i artykuły o gwiazdach. Mikołaj Podolski realnie przyczynił się do rozpracowania grupy, która zniszczyła życie wielu młodym kobietom. Oby nagłośnienie tej sprawy zapobiegło działaniom kolejnych sprawców!
środa, 15 lipca 2020
Badziewne recenzje #143 Motyw ukryty
"Motyw ukryty" Katarzyna Bonda, Bogdan Lach, Wydawnictwo Muza
O tym, że można być świetnym specjalistą w jakiejś dziedzinie, ale słabym pisarzem, wiemy chyba wszyscy. Nie zliczę książek, których ogromny potencjał został zaprzepaszczony, bo autor lub autorka nie potrafili wystarczająco ciekawie przekazać swoich myśli. Na całe szczęście ten tytuł powstał przy współpracy profilera, czyli znawcy w opisywanej dziedzinie i pisarki. Wyszło świetnie!
Książka to zbiór rzeczywistych spraw kryminalnych. Zakończone wyrokiem skazującym, wciąż będące w toku i nigdy nierozwiązane. Wszystkie historie są bardzo sprawnie i wciągająco opisane, ale z zachowaniem szacunku dla bohaterów wspomnianych wypadków. Autorzy nie poprzestają na krótkim zarysie postaci, ale opowiadają o ofierze i przestępcy z wielu perspektyw. Dodatkowo możemy skorzystać z bardziej naukowego komentarza na końcu każdego rozdziału, by lepiej zrozumieć pewne aspekty.
To co podobało mi się wyjątkowo to "zagadka kryminalna", która zostaje przedstawiona na początku książki, czytelnik może spróbować swoich sił w znalezieniu motywów i poszlak, a później sprawcy zbrodni. Na końcu książki znajdujemy odpowiedź, co się wydarzyło naprawdę.
Myślę, że niejeden odbiorca po tej lekturze zastanowi się, czy tworzenie profili kryminalistycznych i zbieranie danych wiktymologicznych jest tak proste jak wydawałoby się z filmów, które oglądamy. Ja sama doceniam pracę profilerów jeszcze bardziej!
sobota, 27 czerwca 2020
Książkowe komeraże #142 Seryjni mordercy
"Seryjni mordercy" Michelle Kaminsky, Wydawnictwo Muza
W ostatnim czasie coraz mniej ciekawią mnie powieści kryminalne, a coraz częściej sięgam po literaturę faktu na temat morderców i ich zbrodni. Michelle Kaminsky zdecydowała się opowiedzieć o zbrodniarzach, odpowiadając na pytania. "Kim była pierwsza kobieta zgładzona w Ohio na krześle elektrycznym?" "Która włoska seryjna zabójczyni robiła mydło z części swoich ofiar?" "Wiedzieliście, że siostrzenica króla Polski była jedną z najgroźniejszych seryjnych morderczyń w historii?" - to tylko przykłady.
Mniej jest w tej książce opowieści, więcej szybkich i zwięzłych odpowiedzi, przez które niestety ciężko było mi się "wciągnąć" w temat, bo kiedy już któraś z historii mnie zaciekawiła, autorka przechodziła do kolejnej. Takie przeskakiwanie do kolejnych postaci nie wpłynęło dobrze na mój odbiór. Prawdopodobnie byłoby mi łatwiej, gdybym znała przynajmniej część z tych spraw. Myślę, że ta książka będzie idealna dla kogoś, kto przeczytał już sporo literatury w tej dziedzinie, a książka Michelle będzie "powtórką". Dla mnie była niestety momentami nużąca.
Trzeba jej natomiast przyznać, ze jest sprawnie napisana, z przeznaczeniem dla przeciętnego czytelnika, a nie znawcy w temacie. Brak tutaj trudnego naukowego i prawniczego języka, więc czyta się ją dość szybko. Podobał mi się również podział. Są mordercy i morderczynie, mamy sprawy w USA, ale też na całym świecie. Poznajemy dochodzenia, które zakończyły się powodzeniem i te, które wciąż nie doczekały się finału.
Nie będzie to moja ulubiona książka z działu kryminalnej literatury faktu, ale myślę, że warto na nią zwrócić uwagę.
środa, 27 maja 2020
Książkowe komeraże #139 Żony gejów
"Żony gejów " Maria Mamczur, Wydawnictwo Otwarte
O tym, że brak tolerancji i akceptacji może zniszczyć, wiemy chyba wszyscy. Nad tym, że niektórzy obrywają rykoszetem, już się nie zastanawiamy. Ta książka jest o tym, że strach, niepewność i brak poczucia własnej wartości mogą zmusić do kroków, których nie da się cofnąć. Założenie z pozoru "normalnej" rodziny przez osobę homoseksualną jest początkowo tylko próbą wpasowania się. Potem staje się więzieniem, by ostatecznie zakończyć się rozerwaniem okowów, czyli rozstaniem pełnym bólu, niezrozumienia i rozpaczy. Nieszczęśliwy jest on, bo tyle lat żył w ukryciu i rozdarta jest ona, bo miłość do dawnego partnera przeplata się z nienawiścią za to, że oszukał i wystawił na pośmiewisko. W tym układzie nie ma wygranych, przegrani są wszyscy.
Maria
Mamczur w swojej książce przeprowadza rozmowy z tymi, którzy przeżyli
takie związki. Kobiety i mężczyźni opowiadają o swoich przeżyciach
słowami kipiącymi od emocji. Czuć łzy, wstyd, zażenowanie. Tym bardziej należy się podziw, że autorka dotarła do ludzi, którzy zechcieli się przed nią odkryć i porozmawiać.
Forma tego reportażu jest niestety dość chaotyczna. Pojawiają się dialogi, maile, pojedyncze wypowiedzi z forum. Żałuję, że wśród tej wielości wątków, autorka nie spróbowała skupić się szczególnie na jednej, czy dwóch historiach. Mam poczucie, że w żadną z nich nie udało mi się wejść na tyle, by poznać i polubić, a może nawet utożsamić się z bohaterem, a tego mi brakowało. Pojawia się też wiele błędów np. gramatycznych, które prawdopodobnie zostały pozostawione z autentycznych wypowiedzi, by brzmiały naturalnie, ale sprawia to, że czyta się je trudno.
Trzeba przyznać, że mimo wspomnianych wad reportaż jest poruszający. Mam nadzieję, że stanie się przede wszystkim zaczątkiem społecznej refleksji. A w dalszej kolejności inspiracją dla innych polskich reportażystów, by zaczęli zgłębiać temat i szukali relacji, które można przekazać szerszej publiczności. Ja czekam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)










