sobota, 24 lutego 2018

Konfrontacja #5 czyli Picturebooks

Myślę, że wszyscy zdajemy sobie sprawę z korzyści płynących z czytania książek, zwłaszcza przez dzieci, prawda? Wspólne czytanie z maluchem rozwija i spaja więzi łączące z rodzicem. Co jednak zrobić by dziecko nie było tylko biernym słuchaczem, ale stało się czynnym uczestnikiem tych chwil? Sposobów oczywiście może być wiele. Ja chciałabym przedstawić wam jeden, w moim mniemaniu najlepszy. 




Picture book

Książka obrazkowa. Czym jest? Książką bez tekstu. Czytamy nie słowa, a obrazy. Taka lektura może być pierwszym spotkaniem dziecka ze światem sztuki, pozwala poznawać rzeczywistość, rozwija kreatywność i spostrzegawczość. Możemy nauczyć się kolorów, nazw zwierząt czy nawet matematyki. W zwyczajnej książce poruszamy się w obrębie jakiejś historii. W picture booku to my możemy taką historię stworzyć. Oczywiście, możemy spotkać się z książkami, które oprócz ilustracji mają bardzo małe ilości tekstu, ja jednak zachęcam do sięgnięcia po te, które go nie mają. Wtedy ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia. 
Książki, które chcę wam przedstawić, charakteryzują się nagromadzeniem elementów i postaci. Możemy wybrać sobie jedną postać i przejść z nią przez całą książkę, szukając jej w tłumie i opowiadając jej historię. Możemy sprawdzać, co robi każda z przedstawionych postaci na każdej stronie. Możemy wyszukiwać niespodzianek. Możemy liczyć zwierzęta. Pomóc odnaleźć sprzedawcy pogubione jabłka. Szukać na ostatniej stronie zaginionego balona ze strony pierwszej. Opuścić dwie strony i zastanawiać się, co mogło się na nich wydarzyć. Możemy na końcu historii porozmawiać o tym, co zrobiły postaci i jak zachowałoby się nasze dziecko w takiej sytuacji. Możemy nawiązać do ważnych dla nas spraw — miłości, przyjaźni czy odróżniania dobra od zła. Właściwie nie wiem, jak długo mogłabym jeszcze wymieniać propozycje (jeśli przyjdzie wam do głowy jakiś ciekawy pomysł, dajcie znać w  komentarzu!).

Ogromną zaletą książki obrazkowej jest to, że możemy ją przeglądać z dziećmi w różnym wieku. Z dwulatkiem szukać na obrazkach pieska czy kotka, wydając przy tym odpowiednie hau hau czy miau. Czterolatek powinien być w stanie opowiedzieć nam, co wydarzyło się z dziewczynką, która zgubiła czapeczkę. Z ośmiolatkiem możemy spróbować wprowadzić nowy język. Co stoi na przeszkodzie, by zapytać: To co, może policzymy, ile jest ptaków na ilustracji po angielsku? Albo poprosić: Can you show me a dog? Dwunastolatek może spróbować opowiedzieć historię jednej z postaci po angielsku. Prawda, że przyjemny sposób na uczenie się?

"Miasteczko Mamoko" Aleksandra i Daniel Mizielińscy, Wydawnictwo Dwie Siostry

Do tej książki mam ogromny sentyment ze względu na ilustratorów. Mizielińscy są mistrzami w swojej dziedzinie. Są niesamowici, a ich książki przepiękne! Znacie chociażby Mapy? Ten duet kupuję w ciemno! Miasteczko Mamoko to właściwie seria książeczek, do których trzeba mieć oko ;) Widzicie ten rebus w tytule? Mnóstwo szczegółów i mnóstwo postaci. Dziwne zwierzaki, świnka w blond włosach, hipopotam w spódniczce — dzieje się, prawda? Jest nie tylko ciekawie, ale i przezabawnie! A jak poznamy już nasze miasteczko na wylot, możemy przenieść się w przeszłość lub przyszłość i sprawdzić co dzieje się u naszych bohaterów w innych książeczkach z serii. 







 

 

"Ulica Czereśniowa" Rotraut Susanne Berner, Wydawnictwo Dwie Siostry

Seria z ulicy Czereśniowej charakteryzuje się dużo bardziej klasycznymi ilustracjami, ale zasada jest ta sama. Dużo się dzieje, wiele postaci, mnóstwo historii do opowiedzenia. Tutaj nie znajdziemy lwa w kosmosie, wszystko dzieje się na (nie)spokojnej ulicy, a my możemy podglądnąć zwykłe życie mieszkańców. Prace domowe, zakupy, spacer z psem, uliczny grajek, rozmowa przez telefon — idealnie by poznać zwykłych ludzi, dokładnie takich jak my. Wspaniałe jest to, że możemy poznać bohaterów  i ich zajęcia w każdej porze roku, a nawet w nocy!






Najważniejsze

Na koniec najważniejsze. Dużo mam pyta, jak sprawić by nasze dziecko czytało? Całkiem łatwo. Niech jego pierwsze przygody z książkami nie będą nudne i nijakie. Od najmłodszych lat uczmy, że książki mogą być świetną zabawą! Książki obrazkowe to idealne podwaliny pod ten temat.

Post napisany w ramach akcji:
#KOCHANIEprzezCZYTANIE
W lutym (w końcu miesiąc miłości!) blogerzy z Klubu książki Przeczytaj i Podaj Dalej chcą szerzyć świadomość, że czytanie książek dzieciom procentuje. Pamiętajcie, że wspólne chwile podczas czytania to idealny moment, by pogłębić więzi, przekazać pozytywne wartości i kształtować młodego człowieka.  
Koniec bajki i bomba, a kto nie czyta ten trąba! ;)


Zapraszam do organizatorki akcji Save the magic moments
I do pozostałych postów o książkach dla dzieci: 
linki już niedługo

12 komentarzy:

  1. Dzieci bardzo lubią tego typu książeczki. Można je oglądać godzinami. Mnie akurat wciągnął najbardziej "Rok w lesie" z Naszej Księgarni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ilustracje Emilii Dziubak są przepiękne :)

      Usuń
  2. Piękne są te książki! Już nie mogę się doczekać, kiedy syn do nich dorośnie. Na razie zbyt dużo szczegółów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam te książeczki,dzieciaki mają przy nich niezłą frajdę, a ja uwielbiam patrzeć na te piękne ilustracje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja też uwielbiam te ilustracje!

      Usuń
  4. Czemu ja nie znałam ich wcześniej? Przy okazji tej akcji odkrywam całe mnóstwo świetnych propozycji i czasami żałuję, że moja córa jest już taka duża ;) Co prawda wiem, że mogłaby opowiadać co widzi po angielsku lub uczyć się angielskich słówek z taką książką, ale akurat do angielskiego to ją trudno wołami zaciągnąć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze możesz kupić ją dla siebie ;) Właściwie to możesz też kupić z myślą o przyszłych wnukaci - dobra ilustracja się nie starzeje!

      Usuń
  5. Z książek obrazkowych mi bardzo przypadła do gustu ,,Roboty".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, tej książki nie znam! Muszę sprawdzić!

      Usuń
  6. Natalia, kobieto jak Ty fajnie piszesz. Tyle w Tobie pozytywnej energii, że jakoś tak od razu mam lepszy humor. Dziękuję Ci! Kurcze ja jakos nie umiem praktykować stopytellingu. Mam chyba niezbyt wybujałą wyobraźnię. Moja Maja też jakoś nie chce nic opowiadać 🙁🙁🙁 choć jej fantazji nie brakuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi się miło zrobiło! Dziękuję bardzo!

      Żeby bez przeszkód opowiadać, trzeba się nauczyć trochę dystansu! Zmyślanie nie ma być mądre i poważne ;) Wystarczy po prostu dać sobie popłynąć i zacząć mówić o czymkolwiek ;) A potem już jakoś pójdzie ;)

      Usuń