niedziela, 6 września 2020

Podsumowanie czerwca 2020


1. "Z czego zrobiony jest świat" Anja Royne, Wydawnictwo Muza

Wiecie, z czego jest zrobiony świat? Bo ja niby coś wiem, ale jeśli miałabym powiedzieć dokładnie to już gorzej. Ale nie muszę się przejmować, bo na pomoc przychodzi Anja Royne. Książka tej norweskiej fizyczki to na pierwszy rzut oka nudna opowieść o pierwiastkach, ale ja tak bardzo się cieszę, że już dawno mamy za sobą erę książek popularnonaukowych, które opisują świat w podręcznikowy sposób. KLIK

Przeczytana w ramach współpracy z wydawnictwem


 

 

2,3. "Wielka Księga Cipek", 'Wielka Księga Siusiaków" Dan Hojer, Gunilla Kvarnstrom, Wydawnictwo Czarna Owca

Według mnie te książeczki to dobry sposób, by pozwolić dzieciom przyzwyczaić się do wypowiadania głośno słów cipka i penis, a im łatwiej będzie im o tym mówić, tym łatwiej będzie też stawiać granice w odpowiednim momencie. Rzetelnej wiedzy o dojrzewaniu, menstruacji, czy chorobach należy jednak szukać gdzie indziej. KLIK

Przeczytana w ramach współpracy z wydawnictwem


 

 

4. "Szamanka od umarlaków" Martyna Raduchowska, Biblioteka Akustyczna

Muszę przyznać, że ta powieść była dużo lepsza, niż się spodziewałam! Naprawdę dobrze się bawiłam, ciekawie zbudowany świat, przyjemna postać, dużo humoru, zakończenie takie, że trzeba sięgnąć po następny tom. Super! Styl przypominał mi trochę książki Anety Jadowskiej, ale to jak najbardziej na plus. Wniosek: można czytać!

Audiobook


 

5. "Kratki się pani odbiły" Jacek Galiński, Biblioteka Akustyczna

Dwa pierwsze tomy były zabawne, ale przy trzecim to pan Jacek dość ostro pojechał. ;) Niektóre momenty są dość mocne. I przyznam szczerze, że nie do końca mi pasowały do opowieści o pani Zofii. Były trochę "za bardzo". Mimo wszystko, powieść mi się podobała, uśmiałam się i przywiązałam do głównej bohaterki, więc mam nadzieję, że to nie będzie koniec jej przygód.

Audiobook


 

6. "Seryjni mordercy" Michelle Kaminsky, Wydawnictwo Muza

W ostatnim czasie coraz mniej ciekawią mnie powieści kryminalne, a coraz częściej sięgam po literaturę faktu na temat morderców i ich zbrodni. "Kim była pierwsza kobieta zgładzona w Ohio na krześle elektrycznym?" "Która włoska seryjna zabójczyni robiła mydło z części swoich ofiar?" "Wiedzieliście, że siostrzenica króla Polski była jedną z najgroźniejszych seryjnych morderczyń w historii?" - to tylko przykłady pytań, które zadaje Michelle Kaminsky. Nie będzie to moja ulubiona książka z działu kryminalnej literatury faktu, ale myślę, że warto na nią zwrócić uwagę. KLIK

Przeczytana w ramach współpracy z wydawnictwem


 

 

7. "Miodzio" James E. Tew, Wydawnictwo Kobiece

Nie jest to książka, z której należy czerpać wiedzę przy zakładaniu pasieki, ale myślę, że nie zaszkodzi, jeśli zostanie potraktowana jako garść ciekawostek. Warto do niej zaglądnąć dla samych ilustracji, które są istną ucztą dla oczu! KLIK

Przeczytana w ramach współpracy z wydawnictwem


 

 8. "Normalni ludzie" Sally Rooney, Biblioteka Akustyczna

Przyznaję, że bałam się tej książki trochę. Ja z obyczajówkami i romansami jestem racze na bakier. Ale w tej książce nie było ani jednej żenującej sytuacji. Ani razu nie przewróciłam oczami. Wręcz przeciwnie. Było tak smutno, tak ciężko, tak życiowo, tak prawdziwie. Tyle w naszych życiach się dzieje nie po naszej myśli, bo komuś czegoś nie powiemy, kogoś źle zrozumiemy, ktoś nie do końca pojmie nasze intencje. Nie sądziłam, że kiedyś polecę taką książkę, ale polecam mocno!

Audiobook


Badziewne recenzje #148 Łowca nastolatek

"Łowca nastolatek" Mikołaj Podolski, Wydawnictwo W.A.B

Sprawa Zatoki Sztuki ciągnie się już od lat. Reportaże, artykuły, ostatnio głośny film. Ja nie śledziłam bacznie informacji na ten temat, znałam tylko istotę dochodzenia i cieszę się, że uzupełniłam swoją wiedzę przy pomocy w miarę (mam nadzieję) obiektywnego reportażu. 

 



Nie chcę tutaj opisywać samej historii Krystka i przestępstw, których się dopuścił, bo przypadek jest wstrząsający i wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. Chciałabym opowiedzieć trochę o samej książce i o sposobie, w jaki jest napisana. 


Nie dostajemy tylko końcowego efektu lat pracy, w postaci rozwiązanej sprawy. Mikołaj Podolski przedstawia nam swoje dziennikarskie śledztwo krok po kroku. Opowiada, z kim rozmawiał, gdzie był, co napisał i jakie kłopoty go przez to spotkały. Cytuje nie tylko bezpośrednie dialogi, ale też rozmowy telefoniczne, SMS-y, wiadomości na komunikatorach. Możemy przebyć tę drogę razem z nim jeszcze raz: frustracje, bezsilność, nieuzasadnione akty oskarżenia i brak sprawiedliwości. 


Historia opisana jest łatwym do przyswojenia językiem. Niektóre rozmowy, czy wydarzenia przedstawione są w fabularyzowany sposób. Taki zabieg na pewno pomaga czytelnikowi wyobrazić je sobie. Mikołaj Podolski nie używa skomplikowanych prawniczych sformułowań, ale jeśli tylko może przytoczyć jakiś fakt, to nie boi się wprowadzać do tekstu dat, nazwisk i nazw konkretnych instytucji.


Nie podobało mi się to, że w kilku momentach miałam poczucie braku bezstronności. Tak jakby autor z góry założył pewną tezę i starał się ją udowodnić, zamiast szukać obiektywnego wyjaśnienia. Wydaje mi się jednak, że to nie była kwestia złej intencji, a być może niezbyt fortunnego sformułowania myśli na papierze. Jak by na to nie patrzeć, determinacja do doprowadzenia przestępców przed oblicze sądu, musiała być ogromna. 


Postępowanie w przypadku "Łowcy nastolatek" to sprawa z naszego podwórka. Początkowa nieuchwytność winowajcy mimo wielu zeznań i dowodów wydaje się czymś niewiarygodnym, na miarę gangsterskiego filmu. Cieszy mnie, że w 2020 roku dziennikarstwo to jednak nie tylko tabloidy i artykuły o gwiazdach. Mikołaj Podolski realnie przyczynił się do rozpracowania grupy, która zniszczyła życie wielu młodym kobietom. Oby nagłośnienie tej sprawy zapobiegło działaniom kolejnych sprawców!

 


czwartek, 20 sierpnia 2020

Badziewne recenzje #147 Wielka Księga Cipek i Wielka Księga Siusiaków

 

"Wielka Księga Cipek", 'Wielka Księga Siusiaków" Dan Hojer, Gunilla Kvarnstrom, Wydawnictwo Czarna Owca

W Internecie można znaleźć naprawdę skrajnie różne opinie o tych dwóch książeczkach. Najgorsze mówią o ogromnej kontrowersji i przestrzegają, by czasem nie kupować tych książek dzieciom. Inne chwalą, że wreszcie mamy książki pisane bez tabu, mówiące o naszych narządach płciowych. 

 

Ja tych "strasznych rzeczy" tam nie znalazłam. Żadnych wulgarności, czy perwersji. Wręcz przeciwnie, Wielkie Księgi pozwalają się oswoić z tematem nazywania części intymnych, są dość lekko napisane, nie straszą i nie grożą palcem. Z drugiej strony nie jest zbyt naukowo i na pewno nie można tych tytułów traktować jako podręczników pełnych wiedzy, bardziej jak zbiór ciekawostek. Trzeba też pamiętać, że zostały wydane w innym kraju, więc pewne kwestie należałoby trochę bardziej dopasować do naszego podwórka.


Według mnie te książeczki to dobry sposób, by pozwolić dzieciom przyzwyczaić się do wypowiadania głośno słów cipka i penis, a im łatwiej będzie im o tym mówić, tym łatwiej będzie też stawiać granice w odpowiednim momencie. Rzetelnej wiedzy o dojrzewaniu, menstruacji, czy chorobach należy jednak szukać gdzie indziej.

środa, 19 sierpnia 2020

Badziewne recenzje #146 Czas wolny w PRL

 

"Czas wolny w PRL" Wojciech Przylipiak, Wydawnictwo Muza

Ta książka to swobodny reportaż o wolnym czasie w Polsce w drugie połowie XX wieku. Czasy PRL minęły mnie o kilka lat. Urodziłam się już po zmianach ustrojowych, więc moje dzieciństwo odbyło się gdzieś "pomiędzy". To jeszcze nie były czasy zagranicznych wyjazdów all inclusive, ale już nie zakładowych ośrodków wczasowych z wieczorkami zapoznawczymi.

 

Dużo informacji, mnóstwo zdjęć, są też relacje z pierwszej ręki. Pojawiają się zapisy wspomnień konkretnych osób, co zawsze dodaje książce mięsistości. Dodatkowo autor dużo trudu wkłada w wykazanie różnicy między prawdziwymi opisami dawnej rzeczywistości a tym, w jaki sposób władza chciała, by ją widziano. Te fragmenty wydają mi się wyjątkowo ciekawe. I oczywiście znajdziecie w tej książce ogrom ciekawostek! Czy ktoś z was wiedział, że kiedyś można było zdobyć program komputerowy poprzez nagranie na kasetę specjalnego sygnału dźwiękowego puszczanego w radio? Dzisiaj brzmi to dość niewiarygodnie!

 

Idealna książka dla jednych, by powspominać, dla drugich, by pośmiać się z paradoksów tamtych lat. Dla mnie ta pozycja nabrała dodatkowego smaczku, gdy okazało się, że nasza pandemiczna sytuacja utrudnia mi urlop za granicą. Pewnie wielu z was zdecydowało się wakacje w kraju, tak jak ja, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu to nie był wybór, a przymus. Odpoczywać teraz też chyba umiemy jakby lepiej, ale klimat lodów na deptaku, grilla na działce lub w domku nad jeziorem pozostał ten sam. "Czas wolny w PRL" to przyjemna podróż do nie tak odległych, ale zupełnie innych od aktualnych, czasów!