poniedziałek, 2 grudnia 2019

Książkowe komeraże #118 Król przyjmuje

"Król przyjmuje" Eduardo Mendoza, Wydawnictwo Znak literanova

Wszystko zaczyna się od pewnego, zdawałoby się, prostego zlecenia — reportaż z dość istotnego wesela. Rufo Batalla daleki jest jednak od profesjonalizmu i okazuje się, że jedna nic nieznacząca decyzja, będzie miała konsekwencje przez wiele lat.



Ta książka to dużo ekscentrycznych postaci i wspaniały humor, który dawkowany był dość oszczędnie, więc liczę na to, że kolejne tomy serii go nie poskąpią. Młody dziennikarz, książę Liwonii, queen Isabella, mnóstwo mniej lub bardziej pobocznych postaci to tylko pretekst dla ukazania przemian społecznych zachodzących w Europie i Ameryce w drugiej połowie XX wieku. Podoba mi się to, że autor nie bawi się w filozoficzne rozważania. Jeśli takie się pojawiają to tylko z ust bohaterów, którzy mówią o swoich (bardzo często niekonwencjonalnych, osobliwych i kontrowersyjnych) poglądach. W kontraście, do czego stoi nasz bohater — niemalże obojętny na to, co przynosi los, bezwładny wobec działających na niego sił. 

 

To, co mnie zdziwiło to brak rozdziałów. Książka jest pisana jednym ciągiem. Wydaje mi się, że mimo wszystko wprowadzenie podziału na krótsze fragmenty wspomaga dynamizm powieści, ale to nie znaczy, że czytało mi się źle. Opowieść szybko mnie wciągnęła, a  historia nieistniejącego kraju Liwonii szczególnie zachwyciła!

 

To była moja pierwsza przygoda z Mendozą — tym bardziej się cieszę, że w tak pięknym wydaniu! Trzymanie w ręce tak pięknej okładki sprawia, że czytanie jest dwa razy tak przyjemne. Mam wrażenie, że to była dopiero rozgrzewka, więc czekam z niecierpliwością na kolejne tomy! 

 

Za możliwość przeczytania książki dziękuję:

 



piątek, 29 listopada 2019

Książkowe komeraże #117 Dotknij, poczuj, zobacz

"Dotknij, poczuj, zobacz" Peter Wohlleben, Wydawnictwo Otwarte

"Sekretne życie drzew" to była książka, która otworzyła mi oczy i zgodnie z zapowiedzią już nigdy nie spojrzę na las w ten sam sposób. Wohlleben zachwycił mnie swoją opowieścią, więc sięgam po każdą kolejną jego książką z wielką nadzieją. Jeszcze żadnej nie udało się przebić fenomenu tej pierwszej, ale ani jedna mnie też nie rozczarowała.

 

Dobrze, że są tacy ludzie jak Peter. I dobrze, że powstają takie książki. Zwłaszcza teraz, gdy jesteśmy w przededniu katastrofy ekologicznej, przypomnienie, że jesteśmy niezaprzeczalnie częścią natury i mamy na nią wpływ jest nam potrzebne. Mimo tego, że od wielu lat próbuje nam się wmówić, że człowiek jest ponad przyrodą, nie pozwólmy sobie temu ulec i chodźmy z Peterem do lasu, wsłuchajmy się w odgłosy drzew i zwierząt i przypomnijmy sobie, jak bardzo natura jest nam potrzebna. 

 

Autor ma niezaprzeczalny talent, jeśli chodzi o prowadzenie gawędy. Podczas czytania czuć, że słowa płyną. Prosty język, zero trudnych naukowych terminów, "łopatologiczne" wyjaśnienia sprawiają, że książka będzie przystępna dla każdego. 

 

Ten tytuł pozwolił mi też zdać sobie sprawę z tego, jak dużą rolę powinna pełnić Polska w ochronie pradawnych lasów. Nasza Puszcza Białowieska to fenomen europejski, takich lasów już nie ma. Tymczasem my pośrednio zgadzamy się na ich wycinkę, głosując na rząd, dla którego liczą się tylko pieniądze z wyrębu. To są sprawy, na które możemy realnie mieć wpływ, więc nie pozwólmy, by drzewa liczące setki, a nawet tysiące lat trafiły do tartaku. 

 

Na koniec jeszcze trochę pomarudzę, bo o ile Wohlleben opowiada o przyrodzie w sposób niesamowity, to moja rada jest taka, by sprawy technologii zostawił dla tych, którzy wiedzą na ten temat trochę więcej. Nie potrzeba nam rozprzestrzeniania pseudonaukowych teorii spiskowych. ;)

 

Podsumowując, jeśli leży wam na sercu los drzew, roślin, zwierząt, a co za tym idzie los całej naszej planety, czytajcie książki Wohllebena! Nie tylko "Dotknij, poczuj, zobacz", sięgnijcie po całą serię!


Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu: