środa, 27 maja 2020

Książkowe komeraże #139 Żony gejów

"Żony gejów " Maria Mamczur, Wydawnictwo Otwarte

O tym, że brak tolerancji i akceptacji może zniszczyć, wiemy chyba wszyscy. Nad tym, że niektórzy obrywają rykoszetem, już się nie zastanawiamy. Ta książka jest o tym, że strach, niepewność i brak poczucia własnej wartości mogą zmusić do kroków, których nie da się cofnąć. Założenie z pozoru "normalnej" rodziny przez osobę homoseksualną jest początkowo tylko próbą wpasowania się. Potem staje się więzieniem, by ostatecznie zakończyć się rozerwaniem okowów, czyli rozstaniem pełnym bólu, niezrozumienia i rozpaczy. Nieszczęśliwy jest on, bo tyle lat żył w ukryciu i rozdarta jest ona, bo miłość do dawnego partnera przeplata się z nienawiścią za to, że oszukał i wystawił na pośmiewisko. W tym układzie nie ma wygranych, przegrani są wszyscy.



Maria Mamczur w swojej książce przeprowadza rozmowy z tymi, którzy przeżyli takie związki. Kobiety i mężczyźni opowiadają o swoich przeżyciach słowami kipiącymi od emocji. Czuć łzy, wstyd, zażenowanie. Tym bardziej należy się podziw, że autorka dotarła do ludzi, którzy zechcieli się przed nią odkryć i porozmawiać.

 

Forma tego reportażu jest niestety dość chaotyczna. Pojawiają się dialogi, maile, pojedyncze wypowiedzi z forum. Żałuję, że wśród tej wielości wątków, autorka nie spróbowała skupić się szczególnie na jednej, czy dwóch historiach. Mam poczucie, że w żadną z nich nie udało mi się wejść na tyle, by poznać i polubić, a może nawet utożsamić się z bohaterem, a tego mi brakowało. Pojawia się też wiele błędów np. gramatycznych, które prawdopodobnie zostały pozostawione z autentycznych wypowiedzi, by brzmiały naturalnie, ale sprawia to, że czyta się je trudno.

 

Trzeba przyznać, że mimo wspomnianych wad reportaż jest poruszający. Mam nadzieję, że stanie się  przede wszystkim zaczątkiem społecznej refleksji. A w dalszej kolejności inspiracją dla innych polskich reportażystów, by zaczęli zgłębiać temat i szukali relacji, które można przekazać szerszej publiczności. Ja czekam!



czwartek, 21 maja 2020

Książkowe komeraże #138 How to. Jak

"How to. Jak" Randall Munroe, Wydawnictwo Czarna Owca

Znacie takich ludzi, którzy zamiast iść prostą drogą do celu, robią wszystko, żeby sobie utrudnić życie i zrobić coś naokoło, inaczej, po swojemu, dłużej i trochę bez sensu? To jest idealna książka dla nich! Bo wiecie, gdybyście chcieli napełnić basen, to pewnie można by po prostu nalać wężem wody z kranu. Prawdopodobnie można by też kupić kilkadziesiąt tysięcy butelek wody z Fidżi i wypełnić go nimi. Można. Kto powiedział, że nie można? ;)




Ta książka jest pełna takich absurdów, ale oczywiście wszystko naukowo i skrupulatnie wyjaśnione. Odrobinę głupiutko, ale suma summarum całkiem mądrze. Większość rozdziałów traktowałam bardziej, jak wiedzę bezużyteczną, ale fragmenty o tym, jak robić selfie i jak rozpoznawać wiek różnych osób po ich imionach, znajomości popkultury, a nawet bliznach po szczepionce, były naprawdę ciekawe.

 

Czyta się szybko, a ogromna ilość ilustracji jeszcze w tym pomaga. Dla wybitnych jednostek przygotowane są wzory fizyczne. Książka jest odpowiednia dla laików, ale ci, znający się na fizyce trochę bardziej, też się ubawią.

 

Jeśli ciekawi was świat i lubicie dziwne rozwiązania prostych spraw, czytajcie! Jest zabawnie, lekko i przystępnie.




piątek, 8 maja 2020

Książkowe komeraże #137 Wyrwa

"Wyrwa" Wojciech Chmielarz, Wydawnictwo Marginesy

Maciej Tomski dowiaduje się, że jego żona nie żyje. Zostaje sam z dwoma córeczkami i nie wie, jak zdoła poukładać sobie życie na nowo. Sprawa komplikuje się dodatkowo po rozmowie z policją. Czy wypadek Janiny na  był przypadkowy?

 

Też tak macie, że gdy przeczytacie naprawdę dobrą książkę, boicie się, że autor nie podoła i jego kolejne dzieła będą dużo gorsze? Ja tak miałam po „Żmijowisku”. Tamtą książkę naprawdę połknęłam. Na szczęście Wojciech Chmielarz daje radę i nie obniża poziomu! Czytałam „Ranę” i podobała mi się, teraz jestem po „Wyrwie” i jestem nawet bardziej zadowolona! 


Jest mrocznie, trudno i przygnębiająco. Już pierwsze strony sprawiały, że wstrzymywałam oddech, zastanawiając się, czemu autor tak bardzo dręczy swoich bohaterów. Ponownie jak w
„Żmijowisku” dużo dzieje się wewnątrz rodziny. Książka wyzwala refleksje na temat tego, ile wiemy o swoich najbliższych i jak łatwo jest utrzymywać przed nimi nawet wielkie tajemnice. 

 

Otrzymujemy też dobrze poprowadzony wątek kryminalny, kilkoro złych ludzi i kilku dobrych, którzy się pogubili. Wojtek Chmielarz ma wyjątkowy talent do tworzenia skomplikowanych wewnętrznie postaci, które nie tylko przedstawia, ale rozwija i zmienia podczas opowiadanej historii. Świat jego książek nigdy nie jest czarno-biały. Autor zręcznie bawi się granicą między tym co moralnie dobre, a tym, co słuszne. Jest ponuro, ale ekscytująco, czyli dokładnie tak, jak lubię!